DSCN5225DSCN5231Kolejny tydzień oczyszczania za nami! W ciągu ostatniego tygodnia udało nam się zgubić w sumie niecałe 3 kilogramy. Ja schudłem 1,3 kg, żona zjechała na wadze więcej, bo dokładnie 1,5 kg. Obwód w pasie zmniejszył się po 2 cm u każdego z nas. Cieszymy się z tego małego sukcesu, ale nie jesteśmy do końca zadowoleni. Stało się bowiem coś, do czego nie powinniśmy dopuścić! Coś do czego jest nam ciężko się przyznać i o czym trudno mi pisać! Tym bardziej, że tylu ludzi nam kibicuje i trzyma za nas kciuki! Rodzina i znajomi śledzą nasze losy, a tu taki klaps, taka porażka!!!

Wstyd, wstyd, wstyd!

No dobra zacznijmy od początku. Za nami święta. Pomimo świadomości tego jakie za sobą mogą nieść zagrożenia, nie ustrzegliśmy się błędów i potknięć. Złamaliśmy dietę!!! Krótko mówiąc: spieprzyliśmy sprawę! Po pierwsze: zakłóciliśmy proces oczyszczania organizmu! Po drugie: spowolniliśmy metabolizm i przestaliśmy chudnąć! Tak się staraliśmy i cały tydzień poszedł praktycznie na marne! W tym momencie mam ochotę napisać jeszcze coś gorszego! Przede wszystkim zawiedliśmy Was i siebie! Mamy z tego powodu naprawdę ogromne wyrzuty sumienia! Jest nam wstyd, głupio i w ogóle wszystko naraz! Jeden, jedyny błąd spowodował, że tygodniowy spadek wagi już nie jest taki, jakbyśmy tego oczekiwali i nie rzuca na kolana tak, jak to bywało wcześniej. Co się takiego stało i jak, że przekroczyliśmy zasady diety!? Dlaczego się złamaliśmy, poddaliśmy na moment i nie wytrzymaliśmy!? Postaram się to zarówno Wam jak i sobie wytłumaczyć w dzisiejszym wpisie.

Świąteczny kryzys.

carrot-cake-with-cider-and-olive-oilJuż od jakiegoś czasu krążyła w głowie myśl, żeby spróbować zjeść coś zakazanego, chociaż poczuć smak. Zachcianki w naszych głowach zaczęły pojawiać się coraz częściej. Próbowaliśmy je niszczyć w zarodku sięgając po suszone śliwki. Ostatnio jeszcze do tego doszły suszone jabłka i kiwi. Jednak nie do końca nam to wystarczało. Z każdym dniem dieta warzywno-owocowa, pomimo walorów zdrowotnych jest coraz trudniejsza w realizacji. No i nadeszły święta. Magiczny czas, spędzany w gronie rodziny i znajomych. A tu nie dość, że Wielkanoc na emigracji, bez rodziny i najbliższych osób, to jeszcze w dodatku na warzywach i owocach! Nawet cholernego jajka nie można zjeść! Takie są surowe ograniczenia diety! No nie, nie damy rady tak przeżyć świąt! Niestety, ale oboje pękliśmy! Wpadliśmy na szatański pomysł! W porządku, nie możemy jeść mięsa, nie możemy jeść ryb, nie możemy też nabiału i tłuszczu. Za to możemy marchewkę, suszone śliwki, figi czy morele! Co można z tego zrobić? Odpowiedź nasunęła się błyskawicznie! Zróbmy dietetyczne ciasto marchewkowe! Tak, tylko ciasta nie da rady upiec bez użycia mąki, jajek, cukru i miodu, a te są zabronione w diecie. Na trzeźwe myślenie było już jednak za późno. W głowie tliła się już tylko jedna myśl. Spróbujemy świątecznego ciasta marchewkowego! Tak sobie zrekompensujemy smutnie spędzone święta na obczyźnie! Żeby nie gryzły nas jeszcze mocniej wyrzuty sumienia zdecydowaliśmy się zastąpić mąkę płatkami owsianymi, a cukier i miód zamieniliśmy na sok jabłkowy. Ciasto wyszło niesamowite! Było naprawdę pyszne! Dawno nie jedliśmy czegoś tak dobrego! Miód w ustach! Powstrzymywaliśmy się jak mogliśmy, ale niestety pochłonęliśmy je w całości w przeciągu dwóch dni! Teraz niestety skutków tego doświadczamy na wadze i odbija się to na naszym złym samopoczuciu.

Poza zjedzeniem ciasta dopuściliśmy się jeszcze trzech małych grzeszków. Udało nam się przed świętami zdobyć bardzo dobre i świeże afrykańskie śliwki, do tego jeszcze doszły suszone figi i mandarynki. To wszystko i ciasto marchewkowe sprawiło, że doprowadziliśmy do zakłócenia procesu oczyszczania i spowolnienia naszego metabolizmu. Dostarczyliśmy w krótkim czasie zbyt wielu kalorii, które później nie byliśmy już w stanie zbilansować i zredukować. Ucierpiał na tym nasz cały tygodniowy wysiłek włożony w dietę. Nie pomogły już tutaj nawet ćwiczenia i ruch. Jakie wnioski więc możemy z tego wyciągnąć na przyszłość?

Stańmy się gwiazdami odchudzania!

Dieta jest dietą. Każde odejście od niej kończy się tego typu efektami. Nie po to układane są jadłospisy, przepisy i ustalana jest wartość energetyczna każdego posiłku i dnia, żeby się tego nie trzymać. Za każde przewinienie cenę musimy zapłacić sami. Ceną może być: brak spodziewanej utraty masy ciała, zakłócenie metabolizmu, złe samopoczucie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Ktoś może napisać, że jestem zbyt rygorystyczny wobec siebie i innych oraz za bardzo wymagający, ale takie jest życie. To jak je przeżyjemy zależy tylko i wyłącznie od nas. Możemy je przeleżeć na kanapie oglądając telewizję, podziwiając innych i interesując się życiem gwiazd, których nigdy nawet nie zobaczymy na żywo. Możemy równie dobrze zejść z kanapy i próbować ubarwić nasze życie, przeżyć je ciekawie i aktywnie, zrobić coś, żeby nam się lepiej i dostatniej żyło. Leżąc na kanapie i wpatrując się kolejne godziny w telewizor nie pomożemy sobie. Pogłębimy tylko nasz zły nastrój, bo tak naprawdę w głębi serca marzymy o takim samym życiu jak te w telewizorze. Przez to, że dzieli je od nas tak duża przepaść stajemy się jeszcze bardziej nieszczęśliwi! Siedzący styl życia i frustracja, że niczego nie osiągnęliśmy prowadzi nas do jeszcze większego dołka psychicznego. Zaczynamy więcej jeść, żeby poprawić sobie nastrój, doprowadzając siebie do nadwagi i jeszcze gorszego samopoczucia. Ale dlaczego nie weźmiemy sprawy w swoje ręce i nie spróbujemy choćby minimalnie odmienić swojego życia!? Na przykład schudnąć te parę kilogramów i poczuć się lepiej! Dla samego siebie! Może nigdy nie będziemy gwiazdami sportu, filmu, znanymi dziennikarzami, ale możemy zrobić coś, że będziemy tak samo wyglądać jak oni. Coś co sprawi, że zaczniemy być z siebie dumni! Stańmy się gwiazdami dla swoich dzieci, mężów, żon, wnuków czy ludzi, którymi się otaczamy i na których nam zależy! Nie zastanawiajmy się dłużej nad swoim życiem! Szkoda czasu! Bierzmy sprawy w swoje ręce i podejmijmy wyzwanie! Bądźmy wzorem dla innych! Niech nawet pokazują nas palcami! Niech mówią: „Zobacz, był taki gruby, a tak ładnie schudł! Dobrze wygląda, ma uśmiech na twarzy i widać, że jest szczęśliwy”. Stańmy się takimi lokalnymi gwiazdami! Niech inni podziwiają nasz trud i wysiłek! Na pewno nam to wyjdzie na dobre zdrowie i lepsze samopoczucie! Zabierajmy się już dziś wspólnie do pracy! Będą ciężkie chwile i przyjdą załamania, ale efekt nam to wynagrodzi! To, że teraz mieliśmy kryzys nie przysłoni faktu, że udało nam się schudnąć od początku diety łącznie 25,5 kg! I to w ciągu 4 tygodni! Nie poddawajcie się więc i niezależnie od tego co się wydarzy idźcie naprzód! Tylko idąc przed siebie można osiągnąć cel naszej drogi!

Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze i opinie oraz zapraszam odważnych do umieszczania zdjęć i tekstów w zakładce „Metamorfozy”. A tymczasem jedziemy dalej z dietą! Zostały jeszcze tylko 2 tygodnie! Trzymajcie kciuki, tak samo jak my trzymamy za Was!