DSCN5570DSCN5554JEEEEST!!! Dobrnęliśmy do końca oczyszczania!!! Zrobiliśmy to!!! Sami jeszcze przecieramy oczy z niedowierzania! Przeszliśmy całe 6 tygodni, odżywiając się tylko warzywami i owocami!!! Było ciężko, były chwile trudności i załamania, ale doszliśmy do celu! Przezwyciężyliśmy nasze zachcianki, pokonaliśmy trudności i jesteśmy tu gdzie jesteśmy, tzn. odchudzeni, oczyszczeni z toksyn i złogów, a przede wszystkim zdrowsi, a przez to szczęśliwsi. Przed nami teraz kolejne zadanie i wyzwanie! Rozpoczynamy nową, tym razem już bogatszą w składniki odżywcze dietę! Co to będzie dowiecie się już wkrótce, w następnym wpisie.

To już jest koniec!!! Bilans oczyszczania.

Bilans oczyszczania jest dla nas niezwykle korzystny. Przez 6 tygodni oboje zrzuciliśmy w sumie 30 kilogramów!!! Nie. Nie pomyliłem się. Dokładnie 30,9 kg!!! Tyle samo, ale za to w centymetrach zgubiliśmy w talii! Dokładnie 31 cm!!! Jest to dowodem na to, że 1 cm w talii mniej równa się utracie 1 kg na wadze. Moja aktualna waga wynosi więc obecnie 91,9 kg, a obwód w talii równe 100 cm. Żony waga pokazała wynik o 100 gram lepszy od mojego, czyli dokładnie 91,8 kg, a obwód w talii zjechał jej do 109 cm. Oboje w wyniku diety zeszliśmy z I stopnia otyłości do nadwagi.

To wszystko jeszcze nie do końca do nas dociera, ale takie są fakty. Ciężki wysiłek włożony w przygotowanie diety, posiłków i przezwyciężanie kryzysów został nam w pełni wynagrodzony. Tak dobrego wyniku nie osiągnęlibyśmy bez własnego samozaparcia i wysokiego poziomu wewnętrznej motywacji. Odpowiednie nastawienie psychiczne było kluczem do naszego sukcesu w zakończonym właśnie, pierwszym etapie odchudzania.

Kryzysowy ostatni tydzień.

Ostatni tydzień diety był już naprawdę niezwykle ciężki. Próbowaliśmy już różnych metod, ale po prostu kolejne porcje warzyw i owoców przestawały przechodzić nam przez gardła. To może nie tak do końca, że mieliśmy do nich wstręt. No, z wyjątkiem buraków i kapusty, które zdarzały się, że obecne były na naszym stole przez kilka następujących po sobie dni. Raczej byliśmy bardziej znudzeni samą monotonią diety. Różne kompilacje potraw z ciągle tych samych produktów, po prostu zaczęły działać na nas odpychająco. Bardzo często w trakcie diety chodziły za nami myśli, o tym, żeby spróbować, np. soczewicy, ciecierzycy czy soji. Ale niestety spożywanie tych produktów nie jest wskazane w tej diecie. Są zbyt odżywcze i mogą zakłócić proces oczyszczania organizmu. Dlatego dieta owocowo-warzywna z upływem czasu staje się zbyt uboga i nudna.

Mimo wszystko staraliśmy się jakoś przełamywać naszą niechęć. Zaczęliśmy inaczej doprawiać potrawy. Wprowadziliśmy nowe przyprawy, np. ostrą suszoną paprykę czy też poprawialiśmy smak dań solą himalajską z obecnością minerałów. Dobrą i skuteczną metodą było użycie sosu sojowego do przyrządzania potraw duszonych na woku, czy też dodawanie pulpy pomidorowej. Blendowaliśmy też posiłki tak, żeby nie musieć kolejny raz oglądać na talerzu tych samych warzyw. No i takimi sposobami jakoś dociągnęliśmy do końca naszych zmagań. Nasze zeszłotygodniowe osiągnięcia zakończyliśmy kolejnymi spadkami zarówno na wadze jak i w obwodzie talii. Osobiście mogę pochwalić się zrzuceniem 1,4 kilograma masy ciała i 3 centymetrów w pasie. Żona zaś zanotowała stratę 1 kilograma na wadze i zgubiła 2 centymetry w talii.

Podsumowanie diety oczyszczającej. Zalety.

Czas na podsumowania. Co można napisać o zaletach tej diety, oczywiście poza zgubieniem zbędnych kilogramów i centymetrów w pasie. Po pierwsze czujemy się zdrowsi. Chociaż nie możemy tego jeszcze potwierdzić w wynikach badań, bo po prostu nie zdążyliśmy ich jeszcze zrobić. Możemy napisać o swoim samopoczuciu, które jest zdecydowanie na plus. Czujemy się lżejsi i mamy więcej chęci do wychodzenia z domu i aktywności fizycznej. Wcześniej bywały takie dni, że się w nim zamykaliśmy.

Dzięki diecie dowiedzieliśmy się sporo o nowych dietetycznych produktach. Zaczęliśmy więcej szperać w książkach, bardziej interesować się programami kulinarnymi i artykułami w prasie czy w internecie. Nasza wiedza jest nieporównywalnie bogatsza od tej, którą mieliśmy przed rozpoczęciem diety. Dowiedzieliśmy się sporo o technikach kulinarnych, prawidłowych sposobach przyrządzania potraw tak, żeby nie straciły one swoich walorów zdrowotnych. Mamy też dużo większą wiedzę na temat przypraw i produktów, które mogą pobudzić przemianę materii w czasie tzw. zastoju wagi.

Dieta wzmocniła naszą psychikę. Łatwiej nam przychodzi walczyć z zachciankami. Wiemy też po jakie produkty sięgać w sytuacjach naprawdę kryzysowych, tak, żeby niepotrzebnie nie dostarczać zbyt dużej ilości kalorii. Dieta uczy też samodyscypliny i samokontroli. Cały czas musieliśmy zdawać sobie sprawę z tego, że byliśmy ograniczeni do określonych produktów, poza zakres których nie mogliśmy wychodzić.

Zmieniło się także nasze nastawienia do żywienia. Nie chcemy już więcej obżerać się śmieciowym jedzeniem, bo wiemy jak duża różnica w naszym samopoczuciu była wcześniej, a jaka jest teraz. Chcemy odżywiać się zdrowo i żyć w zdrowiu. Świadomi jesteśmy błędów, których już więcej nie chcemy popełniać. Nauczyliśmy się sięgać po inne, zdrowsze i dietetyczne produkty żywnościowe. Będąc w supermarkecie nie kupujemy już więcej tego, co akurat jest w promocji, ale sięgamy po produkty zdrowe i niskokaloryczne. Ważniejsze jest nasze zdrowie od tych kilku złotych oszczędności, które później tak i tak wydalibyśmy na lekarstwa i leczenie.

No i ostatnia rzecz. Zdrowa dieta pozytywnie wpłynęła na pozostałych członków rodziny. Chodzi mi tutaj w szczególności o tych najmłodszych. Córka obserwuje nas i widzi jak zmieniamy swoje nawyki żywieniowe. Teraz chce być taka sama jak i my. Zdecydowanie chętniej i częściej sięga po warzywa i owoce. Mimo 5 lat ma już świadomość tego, że są zdrowe, bo sama widzi po rodzicach jakie przynoszą pozytywne efekty. Często pyta nas o to co możemy jeść, a czego nie. Zaczyna przenosić to na swoje życie. Już wie co jest dla niej dobre, a co nie. W ten sposób uczy się prawidłowego odżywiania i później, kiedy stanie się już samodzielna, zacznie wcielać te zasady do swojego stylu życia. Picie wyciskanych soków, jedzenie warzyw i owoców stało się dla niej naturalną częścią dnia codziennego.

Podsumowanie diety oczyszczającej. Wady.

Wychwalam tutaj dietę, ale niestety są też i wady. Największą z nich jest monotonia diety. Nie wyobrażamy sobie, żeby przez całe życie ograniczyć się do zakresu złożonego z tych kilku warzyw i owoców. To byłoby nienaturalne i może nawet na dłuższą metę niezdrowe. Żywiąc się w ten sposób moglibyśmy spowodować znaczne niedobory wapnia, magnezu, czy tłuszczu niezbędnego do transportu witamin w organizmie. Okres 6 tygodni uważam osobiście za maksimum tego, co człowiek jest w stanie wytrzymać i znieść na tego typu diecie.

Kolejnym elementem in minus to częste poczucie osłabienia. Ma się wrażenie, takiego jakby pływania w obłokach. Trochę to dziwne. Tak jakby się było na lekkim rauszu. Może to być spowodowane niską ilością kalorii dostarczanych do organizmu i zbyt dużym wydatkiem energetycznym w ciągu dnia. Może też być uzasadnione brakiem niektórych składników pokarmowych.

Kolejną wadą jest z góry narzucony efekt chudnięcia. Dieta jest tak uboga energetycznie, że wbijamy sobie do głowy, że musimy chudnąć. A co będzie jak nie schudniemy? Wtedy może pojawić się stres, który może zatrzymać proces utraty wagi. Tak w pewnym momencie stało się z żoną – Justyną, która przez kilka następujących po sobie dni przestała zauważać obniżanie się wagi. Stres i negatywne nastawienie psychiczne zaszkodził jej. W tym właśnie momencie rośnie niebezpieczeństwo zapadnięcia na anoreksję. Musimy być więc bardzo ostrożni i wyczuleni, no i nie przesadzać z negatywnymi emocjami.

I na koniec sprawy fizjologiczne. Bądźmy przygotowani na to, że dieta oczyszczająca nie jest tylko taką dietą z nazwy. Ona naprawdę oczyszcza! Wiąże się to z częstymi wizytami w toalecie. Pojawia się wielomocz. Bywa tak, że co pół godziny trzeba biegać do toalety, żeby opróżnić pęcherz. Jest to trochę uciążliwe na dłuższą metę, ale takie niestety są skutki oczyszczania.

Kto wie? Może kiedyś zostaniemy wegetarianami?

Czego nas nauczyła dieta oczyszczająca? Jakie są nasze ogólne wnioski po jej zakończeniu? Pierwsza myśl jaka się nasuwa to taka, że na samych warzywach i owocach można przeżyć! Wcześniej wydawało nam się to niemożliwe i nie mieściło w głowie! Jak to? Co to za życie bez mięsa, nabiału i słodyczy!? Przecież nie jesteśmy królikami, żeby żywić się tylko marchewką!? A tu niespodzianka! Jak się chce to wszystko jest możliwe! Nawet przechodziły nam przez głowę myśli, żeby stać się wegetarianami! Na pewno w wyniku diety ograniczymy spożycia mięsa, które z czasem w efekcie masowej hodowli straciło już swoje dawne wartości odżywcze. Nafaszerowane antybiotykami i hormonami powoduje więcej szkód dla naszego organizmu niż korzyści. No i tę główną zasadę, czyli ograniczenie mięsa na korzyść spożycia warzyw i owoców chcielibyśmy wcielić w swoje życie, a zarazem przekazać ją kolejnemu pokoleniu. A tymczasem już dziś stajemy przed kolejnym wyzwaniem i kolejną dietą, w której właśnie dozwolone jest w niewielkich ilościach mięso i nabiał. Właśnie dzisiaj przechodzimy do kolejnego etapu odchudzania! O tym jak on będzie wyglądał, dowiecie się już niedługo. Wkrótce przedstawimy jadłospis, z którego będziemy korzystać i pochwalimy się potrawami, którymi będziemy chcieli zachęcić Was do spróbowania. Zapraszam więc do śledzenia bloga i dzielenia się Waszymi opiniami! I nie poddawajcie się! Nigdy! Niezależnie od okoliczności!