DSCN5603DSCN5606

No i stało się! Rozpoczęliśmy nową dietę! Jest nią dieta regeneracyjna, z którą wiążemy duże nadzieje. Dieta, dzięki której zamierzamy zgubić kolejne kilogramy i która ma nam pomóc w dojściu do pełnej sprawności fizycznej. Jakie są nasze pierwsze wrażenia i efekty zastosowania nowej diety z perspektywy ostatnich 7 dni? Przeczytajcie sami!

Zachłyśnięcie bogactwem.

sobie_sztabke_zlota_5364691Kiedy walczyliśmy przez ostatnie dni na diecie oczyszczającej, owocowo-warzywnej nie mogliśmy już doczekać się do rozpoczęcia nowej, bogatszej i zróżnicowanej w produkty diety. Wręcz marzyliśmy o tym, żeby móc zjeść coś więcej poza kolejnym burakiem, marchewką, kapustą czy jabłkiem. Często zaglądaliśmy z utęsknieniem do jadłospisu diety regeneracyjnej i bujaliśmy w obłokach, myśląc jak to będzie fajnie na nowej diecie. No i w końcu nastał ten dzień. Możemy jeść prawie wszystko! No oczywiście poza bogatymi w tłuszcz nasycony, sól i cukier produktami takimi jak wędliny, podroby mięsne, frytki, hamburgery, kebaby, ciasta, ciasteczka i wszelakiej maści słodycze. To bogactwo produktów przed którymi stanęliśmy w kolejnym etapie naszej walki z otyłością po prostu ścięło nas z nóg! Tak to wszystko jest do naszej dyspozycji: orzechy, chude mięso drobiowe, wołowe, króliki, ryby, jaja, mleko, jogurty, kefiry, większość owoców i warzyw, prawie żadnych ograniczeń! Zachłysnęliśmy się tym!

Hej! Opamiętaj się!

k,MzU0MjYyOTgsNjkxNTU4,f,puknij_ty_sie_w_ggloweZapomnieliśmy o tym, a w szczególności ja(!), że to wszystko jednak ma kalorie i smakowanie kolejnych produktów i pochłanianie kolejnych porcji może przynieść nieoczekiwane efekty na wadze. Druga porcja zupy warzywnej, czy kolejny niskokaloryczny owoc czy warzywo, dostarczone do mojego układu pokarmowego wcześniej, podczas diety oczyszczającej, odbywało się bez skutków ubocznych i bezboleśnie. Nie miało to dużego wpływu na poziom wagi. Tutaj natomiast każda dodatkowa porcja posiłku, każdy dodatkowy kęs jest karalny i grozi zwiększeniem masy ciała i obwodu w talii.

I w taki właśnie sposób zostałem pokarany podczas naszego cotygodniowego ważenia i mierzenia. A najgorsze jest z tego wszystkiego to, że miałem świadomość, że tak może się stać. No, ale jestem też tylko człowiekiem. Próbowałem naprawdę powstrzymywać się przed spróbowaniem kolejnego produktu dozwolonego w naszej diecie, ale niestety złamałem się i to nie raz. Najbardziej pogrążyła mnie granola i batony energetyczne. Granola to prażone orzechy, płatki owsiane i kokosowe wymieszane z miodem, które dodaje się do mleka. Natomiast batony energetyczne składały się z orzechów, suszonych owoców połączonych dla stałej konsystencji bananem lub jajkiem. Wszystkie te produkty nie są zabronione w naszej diecie, ale ich zestawienie razem powoduje, że są wysoce kaloryczne, a spożycie ich w dużych ilościach może doprowadzić do zakłócenia bilansu energetycznego diety. I ten właśnie bilans został zakłócony w moim przypadku.

Stając wczoraj na wadze czułem co się święci. Było mi wstyd przed żoną, jest mi też wstyd przed Wami. Przytyłem!!! Waga pokazała 0.5 kg więcej niż przed tygodniem. Moja aktualna waga to 92,4 kg! Zwiększył się też mój obwód w talii!!! Mam teraz 1 cm więcej i wynosi dokładnie 101 cm! U żony wyniki są lepsze, ale też nie do końca zgodne z przewidywaniami dla tego typu diety. Schudła tylko 100 gram. Jej sobotnia waga stanęła na wartości 91,7 kg. Obwód w pasie nie zmienił się od ostatniego zeszłotygodniowego pomiaru i wynosi 109 cm.

Wyrzuty sumienia.

dieta-zaburzenia-jedzenia-750x284Rozszerzenie zakresu diety o nowe produkty z jednej strony nas cieszył, a z drugiej powodował ogromne wyrzuty sumienia. Trzeba było zmienić całe nastawienie mentalne i podejście do nowego stylu odżywiania. Nie do końca nam się to udało. Wcześniej byliśmy nastawieni na to, że nie możemy jeść nic poza warzywami i owocami. Istniały dla nas na świecie tylko te dwie grupy produktów, poza zakres których broń Boże nie mogliśmy się wychylać. Teraz to uległo zmianie. Możemy jeść mięso, pić mleko, zjadać orzechy i ryby. Ale czy jesteśmy tak do końca szczęśliwi? Ano nie! Mamy ogromne wyrzuty sumienia! Jeszcze tkwimy myślami w poprzednim etapie odchudzania, wtedy kiedy stało przed nami tak wiele ograniczeń. Te wyrzuty sumienia powodują, że źle czujemy się psychicznie. Tak jakbyśmy robili coś złego i zakazanego. W szczególności zaś dotyczy się to spożycia mięsa.

A propos mięsa. Nie tylko nasza głowa czuje się źle po każdorazowym spożyciu. Odczuwamy też bunt samego organizmu i to pomimo tego, że spożywamy tylko chude gatunki mięsa jak mięso drobiowe z kurczaka i indyka, mięso wołowe, czy mięso z królika. Dzieją się z nami dziwne rzeczy. Odczuwamy poczucie przepełnienia żołądka. Mamy wrażenie jakbyśmy byli napęczniali i przejedzeni, pomimo tego, że to nie są obfite porcje mięsa. Pojawiły się sensacje żołądkowe i biegunka. Czujemy się po prostu tak jakbyśmy byli zatruci. Tak jakby organizm chciał za wszelką cenę jak najszybciej wydalić to z siebie. W każdym razie nie są to zdrowe objawy. Dlatego zdecydowaliśmy się w siódmym dniu diety na mały test. Zrobiliśmy sobie dzień bez mięsa. I co? Samopoczucie zdecydowanie lepsze, żadnych wzdęć, żadnych problemów żołądkowych i jelitowych. Mieliśmy poczucie lekkości i zwiększonego przypływu energii. Tak jak za najlepszych dni, wtedy kiedy byliśmy pod reżimem diety oczyszczającej. Daje to nam dużo do myślenia na przyszłość.

Dobra lekcja na przyszłość.

Jak można podsumować cały pierwszy tydzień na nowej diecie? Tydzień ten zamykamy może z niezbyt korzystnym bilansem. Ja przytyłem 0,5 kg, żona natomiast schudła 100 gram. Nie jest to na pewno powód do tego, żeby się chwalić, ani powód do dumy. Ale jest to czego nikt nam nigdy nie zabierze. Jest nim doświadczenie i to doświadczenie najcenniejsze, bo życiowe. Wiemy już jakich błędów uniknąć na przyszłość, żeby nie robić po raz kolejny głupstw. Czego się wystrzegać, żeby nie tyć. Nie być zachłannym i nie przesadzać z testowaniem nowości. Uważać na produkty wysokoenergetyczne i przekąski. No i na koniec ograniczyć spożycie mięsa. Po prostu ono nam nie sprzyja, odkłada się w jelitach i powoduje niepotrzebne nikomu negatywne efekty. Pierwszy tydzień nowej diety traktujemy więc jako kolejne doświadczenie i przetarcie przed kolejnymi tygodniami i kolejnymi etapami, które mają doprowadzić nas do celu. A cel z każdym dniem jest coraz bliżej, już za horyzontem. Zaczyna się powoli wyłaniać i zaczynamy go powoli dostrzegać. Wkrótce będzie na wyciągnięcie ręki. Jest więc o co walczyć! Nie zaprzepaśćmy więc tego!