Nadszedł ostatni dzień odchudzania w Finlandii! Ostatni przed wylotem na długo wyczekiwany przez nas urlop w Polsce! Jak wyjdzie podsumowanie naszej 11 tygodniowej batalii z otyłością i powrotu do pełnej sprawności fizycznej? Czy uda nam się zrealizować założony przez nas cel, czyli zejście poniżej 90 kg? Jakie będą efekty naszego ciężkiego, całotygodniowego wysiłku? Czy daliśmy radę i czy nasze zeszłotygodniowe odchudzanie zakończyliśmy z sukcesem czy porażką? Odpowiedzi na te i na inne pytania znajdziecie w dzisiejszym tekście.

Aktywne plany urlopowe.

Man-woman-running-in-silhouette

 

W Polsce zamierzamy wspólnie ćwiczyć przez całe 7 tygodni i nawzajem pilnować przestrzegania diety. Żona zostanie z dziećmi w Polsce nawet dłużej, bo aż 11 tygodni! Może sobie na to pozwolić, bo jest na urlopie wychowawczym, ja natomiast po 7 tygodniach wracam do Finlandii, gdzie samotnie będę kontynuował walkę z kolejnymi zbędnymi kilogramami.

W planach na czas pobytu w Polsce mamy ćwiczenia 2 razy dziennie, rano i wieczorem. Rano będziemy biegać co drugi dzień, przeplatając to z jazdą na rowerze. Wieczorami mamy zamiar ćwiczyć na siłowni, wzmacniać mięśnie i korzystać z zajęć grupowych. Ćwiczenia na siłowni wykonywać będziemy od 3 do 4 razy w tygodniu. Oczywiście będzie to możliwe dzięki babciom i dziadkom, którzy się w tym czasie zajmą naszymi pociechami. Będą w końcu mieli okazję stać się pełnoetatowymi babciami i dziadkami:)

Kolejne granice przełamane!

Ubiegły tydzień był dla nas bardzo intensywny pod kątem ćwiczeń fizycznych. W międzyczasie spotkała nas niemiła niespodzianka. Syn zachorował na ospę. Zaraził się od córki, która miała ją 2 tygodnie wcześniej. Pomimo, że nie było nam łatwo (nieprzespane noce) nie przeszkodziło to nam w realizacji planu treningowego! Dzieliliśmy się opieką nad chorym dzieckiem tak, żeby wykonać założony przez nas program ćwiczeń. Mało tego, pomimo choroby i problemów z tym związanych udało się nam przełamać kolejne bariery. Zwiększyliśmy przebiegany przez nas dystans! I to dwukrotnie! Zaczęliśmy biegać 4 km zamiast wcześniejszych 2 km! Mnie to udawało się już kilkakrotnie, kilka lat wcześniej, jeszcze przed rozpoczęciem odchudzania. Pokonywałem już takie, a nawet trochę większe odległości, ale dla żony było to nie lada wyzwanie i osiągnięcie. Była to dla niej kompletna nowość. Po prostu dla niej to był kosmos i nieziemski wyczyn! Nic dziwnego więc, że po przebiegnięciu skakała jak małe dziecko z radości!

Praca, którą żona wykonała przez ostatni tydzień przyniosła jej ogromne korzyści. Wzmocniła jej psychikę i dała wiarę, że niemożliwe może stać się możliwe. Nagroda za ciężki wysiłek czekała już na wadze. Po wejściu na nią nie dowierzała własnym oczom. Waga pokazała wartość poniżej 90 kg, a dokładnie 89,8 kg! Jest to jej ogromny sukces i realizacja celu, który sobie założyła. Jej radości i szczęścia nie zmąci fakt, że obwód w talii pozostał bez zmian i utrzymał się na poziomie 107 cm.

DSCN6098

Odchudzanie na pół gwizdka. To się nie może udać!

Przejdźmy teraz do mnie. Niestety pomimo ciężkiego zeszłotygodniowego treningu nie udało mi się zrealizować założonego celu. Zgubiły mnie drobne wieczorne zachcianki i pokusy, którym nie udawało mi się oprzeć. Wagę zgubiłem, ale celu nie zrealizowałem. Moja aktualna waga to 90,4 kg, czyli 100 gram mniej od zeszłotygodniowego pomiaru. Cieszy mnie za to inny mały sukces, jakim jest utrata 2 cm w pasie. Jego obwód zatrzymał się na wartości 95 cm. To oznaka utraty sporej ilości tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha.

DSCN6091

Nasz cel został zrealizowany w połowie. Z jednej strony jest to sukces, z drugiej natomiast porażka. W tak krótkim okresie czasu, czyli w tygodniowych odstępach, kiedy to dokonujemy pomiarów wagi i obwodu ciała, niestety każdy mały grzeszek ma swoje konsekwencje. Każda dodatkowo zjedzona porcja posiłku musi wyjść na jaw. Waga jest niestety bezlitosna i wyczulona na każdy popełniony przez nas błąd. Dlatego tak ważne w trakcie odchudzania jest ścisłe trzymanie się diety.

Właśnie ja sam stałem się ofiarą bezwzględności wagi. Nie pomogły już nawet dodatkowe ćwiczenia, przejechanie 35 kilometrów na rowerze, czy przebiegnięcie 6 kilometrów w ostatnim dniu przed ważeniem. Dzięki nim udało mi się zgubić tkankę tłuszczową, ale nie miały już one istotnego wpływu na poziom wagi. Dlatego popełnione przeze mnie błędy dały mi surową nauczkę. Spowodowały, że nie udało mi się zrealizować wytyczonego celu! Zejście poniżej 90 kilogramów będę musiał sobie pozostawić na kolejny tydzień.

Z tego wszystkiego mogę jednak wyciągnąć kolejną dobrą lekcję na przyszłość. Wiem jedno. Liczy się systematyczna i konsekwentna praca związana z trzymaniem się diety jak i ćwiczeniami. Jednorazowe zrywy i desperackie próby naprawienia za wszelką cenę popełnionych błędów żywieniowych nie mają znaczenia dla utraty wagi. Takie działania nie są skuteczne, a co gorsza mogą spowodować negatywne skutki dla naszego zdrowia. Waga bowiem musi schodzić stopniowo, a nie wahadłowo czy skokowo. Będę się starał o tym pamiętać w dalszych etapach odchudzania.

Plan treningowy.

Teraz coś dla wszystkich zainteresowanych i ciekawych jakie dokładnie ćwiczenia wykonywaliśmy w trakcie ostatniego tygodnia. Pod dzisiejszym tekstem udostępniam nasz cały ubiegłotygodniowy wysiłek fizyczny. Od nowego tygodnia będzie go zdecydowanie więcej. Będziemy mieli na niego więcej czasu, no i będziemy mogli liczyć na pomoc babć i dziadków, którzy nas wspierają w całym procesie odchudzania.

Trzymajcie za nas kciuki w trakcie naszego pobytu w Polsce. Pierwszy tydzień będzie dla nas niezwykle ciężki i obfitować będzie w niezliczone pokusy do złamania diety. Będą urodziny teściowej jak i moje, imieniny córki, dzień mamy oraz piękna słoneczna pogoda. Pokus więc z każdej strony nie zabraknie. Będą to dla nas chwile ciężkiej próby. Czy nam się uda temu wszystkiemu oprzeć? Jeżeli będziecie chcieli się tego dowiedzieć to zapraszam już teraz do lektury kolejnego cotygodniowego podsumowania! A teraz obiecany plan treningowy:

Justyna:

Wtorek: 4 km biegu + 15 min. rozgrzewki i 15 min. rozciągania

Środa: 5 km marszobiegu, 2 km biegu + 15 min. rozgrzewki i 15 min. rozciągania

Czwartek: 8 km jazdy na rowerze, 2,4 km biegu + 15 min. rozgrzewki i 15 min. rozciągania

Piątek: 4 km biegu!!! (pierwszy raz w życiu!) + 15 min. rozgrzewki i 15 min. rozciągania

Tomek:

Poniedziałek: 4 km biegu + 15 min. rozgrzewki i 15 min. rozciągania

Wtorek: 4 km biegu + 15 min. rozgrzewki i 15 min. rozciągania

Środa: 4 km biegu + 15 min. rozgrzewki i 15 min. rozciągania

Czwartek: 35 km na rowerze, 1 godzina gry w tenisa

Piątek: 6 km biegu + 20 min. ćwiczeń i rozciągania