Nadszedł czas moich urodzin! Nie napiszę Wam których, bo w wieku 30 lat przestałem liczyć :) Wyprawiłem je dzień później, tzn. 26 maja, dokładnie w Dzień Matki. W ten oto sposób mieliśmy znakomitą okazję spotkać się z rodziną zarówno z jednej jak i drugiej strony przy jednym stole. Był to też dobry moment do zaprezentowania całej rodzinie i do zaproszenia jej do degustacji nowych potraw, takich, których żadne z nas nigdy wcześniej nie miało okazji spróbować. Miały to bowiem być urodziny inne niż wszystkie dotychczas organizowane przeze mnie i żonę. W zamyśle miało to być przyjęcie w formie dietetycznej i staraliśmy się właśnie tak je przeprowadzić. Mam nadzieję, że udało się to nam i że potrawy i dania smakowały nie tylko nam, ale też i moim gościom.

Postanowiłem więc, że na stole znajdą się potrawy bezmięsne, za jednym tylko małym wyjątkiem w postaci zupy orzechowej z kawałkami piersi z indyka. Na uroczystość zaprosiłem zarówno rodziców jak i teściów. Oczywiście wcześniej nie zdradziłem, co znajdzie się na stole. Miała to być niespodzianka i zagadka do rozwiązania. Potrawy były tak skonstruowane, żeby było im ciężko odgadnąć z czego są przyrządzone. Udało im się odkryć tajemnicę tylko jednej: właśnie zupy orzechowej. Stało się tak, tylko dlatego, że pływały w niej kawałki orzechów. Zupa orzechowa rozpoczęła całą dietetyczną ucztę. Zupę możecie sami spróbować zrobić. Zupa nie jest aż taka trudna do przyrządzenia. Poniżej zdjęcie, składniki do potrawy i sposób wykonania.

„ZUPA ORZECHOWA”

DSCN6291

Składniki:

  • 30 dag filetów z piersi indyka lub kurczaka,
  • 1 cebula,
  • 1 zielona papryka,
  • 1 łyżka oleju sojowego,
  • 6 łyżek masła orzechowego,
  • 3 łyżki pasty tahini lub 3 łyżki prażonego sezamu,
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego,
  • 1 litr bulionu z kury,
  • cynamon,
  • sól i pieprz,
  • orzechy ziemne lub włoskie do przybrania.

Wykonanie:

Filety pokroić w średnią kostkę. Cebulę i paprykę pokroić w małą kostkę. Usmażyć na oliwie mięso, a następnie warzywa. Wszystko przełożyć do garnka i zalać bulionem. Gotować pod przykryciem 20 minut. Przed podaniem posypać orzechami.

Po zupie przyszedł czas na drugie danie. Dla tych, którzy czytają regularnie mojego bloga widok potrawy może być znajomy. Tak! To dietetyczne kotlety z soczewicy i gotowaną zieloną fasolką szparagową.

 KOTLECIKI Z CZERWONEJ SOCZEWICY.

DSCN6287

Składniki (na 4 porcje):

  • 1 szklanka soczewicy czerwonej,
  • 1 cebula,
  • 1 burak,
  • 1/3 szkl. siemienia lnianego,
  • 1 szkl. mąki pszennej durum,
  • 1/2 szkl. zarodków pszennych,
  • 4 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno,
  • pieprz,
  • sól,
  • majeranek,
  • czosnek granulowany,
  • ostra papryka w proszku,
  • odrobina szczypiorku do dekoracji.

Wykonanie:

Soczewicę ugotować do miękkości. Cebulę i buraczka kroimy na drobną kostkę. Dusimy na małym ogniu do miękkości. Dodajemy soczewicę i chwilę dusimy. Siemię lniane zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na chwilę, aby napęczniało. Wszystko przekładamy do miski i dodajemy pozostałe składniki. Po wyrobieniu formujemy małe kotleciki i smażymy na patelni w bardzo małej ilości oleju. Następnie przekładamy na papierowy ręcznik do odsączenia się oleju. Podajemy z gotowanymi warzywami i posypujemy szczypiorkiem.

Kolejną niespodzianką była pasta wędzona. Pasta smakuje jak prawdziwa pasta z ryby wędzonej. Prawie identycznie tak, jakby to była wędzona makrela zmielona z warzywami. Ale właśnie najbardziej interesujące jest to, że nie ma w niej ani grama ryby! Smak wędzonej ryby dają bowiem algi znajdujące się w płatkach nori i wędzone tofu. Smakowała wyśmienicie i jest niezwykle dietetyczna i zdrowa. Prawdziwe wegańskie danie!

„PASTA WĘDZONA”

DSCN6344

Składniki:

  • kostka wędzonego tofu 200 g,
  • 2 arkusze płatków nori,
  • pół łyżeczki wędzonej papryki,
  • pół łyżeczki ostrej papryki w proszku,
  • 5-10 suszonych pomidorów,
  • pół szklanki drobno posiekanego koperku,
  • 1 łyżka ziół prowansalskich,
  • sól i pieprz,
  • 2 łyżki musztardy,
  • 2 – 4 łyżki oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia.

Wykonanie:

Wszystkie składniki włożyć do malaksera i dokładnie zmiksować. Wsadzić do lodówki do schłodzenia.

Miłym dla wszystkich zaskoczeniem był też pasztet. Nie to żaden tam pasztet ze świńskich, gęsich czy kaczych wątróbek, ale pasztet z pieczarek! Naprawdę dobry, pożywny i do tego nisko kaloryczny. Jak powiedzieliśmy prawdę o tym, jakich składników użyliśmy, to nikt nam nie uwierzył! Przekonajcie się zresztą na własnej skórze i spróbujcie go zrobić sami:

„PASTA GRZYBOWA”

DSCN6337

Składniki:

  • 250 dag pieczarek,
  • 0,5 szkl. zielonej soczewicy,
  • 0,5 szkl. pestek słonecznika
  • pół łyżeczki wędzonej papryki,
  • odrobina ostrej papryki w proszku,
  • odrobina na łyżeczce zmielonego kminu rzymskiego,
  • 4 łyżki oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia,
  • 1 łyżeczka majeranku,
  • połowa startego ząbka czosnku,
  • sól, pieprz i gałka muszkatołowa.

Wykonanie:

Soczewicę ugotować do miękkości i zmielić na gładką masę. Pieczarki usmażyć na odrobinie tłuszczu i zmielić na gładką masę. Słonecznik zmielić na mąkę i dodać do reszty składników. Wszystko dobrze wymieszać i wstawić do lodówki.

Następną zagadką była czerwona pasta. Rodzice zarówno z jednej jak i z drugiej strony odgadli tylko jeden ze składników (suszone pomidory), a w paście takich niespodzianek było kilka. Oto one i sposób wykonania:

„PASTA CZERWONA”

DSCN6341

Składniki:

  • szklanka pestek słonecznika,
  • pół szklanki pestek dyni,
  • 1 szklanka płatków owsianych,
  • 1 czerwona papryka,
  • 3 średnie ogórki korniszony,
  • pół łyżeczki wędzonej papryki,
  • 2 łyżki otrębów,
  • 5 – 10 suszonych pomidorów z zalewy,
  • 4 łyżki oliwy z suszonych pomidorów,
  • sól i pieprz.

Wykonanie:

Wszystkie składniki włożyć do malaksera i zmiksować na gładką masę.

Na koniec, na deser zaserwowaliśmy tartę czekoladową z truskawkami. Staraliśmy się żeby wykonać ją tak, żeby miała jak najmniej kalorii. Chyba to się nam udało, bo na wadze nie zanotowaliśmy niemiłej niespodzianki. Przepis i zdjęcia poniżej:

„TARTA TRUSKAWKOWO- RABARBAROWA”

DSCN6312

Składniki:
Spód:
– 2 szkl. wiórków kokosowych,
– 1 szkl. pestek słonecznika,
– 1 szkl. niesolonych mieszanych orzechów,
– 3 duże łyżki konfitury truskawkowej lub 2 zgniecione banany.
 
Galaretka:
– 30 truskawek,
– 2 duże łodygi rabarbaru,
– 4 płaskie łyżeczki żelatyny.
Na masę czekoladową:
– 2 czekolady 70% po 100 g,
– 1 szklanka dowolnego mleka roślinnego,
– 2 łyżki cukru erytrolu bądź ksylitolu,
– truskawki.
Wykonanie:
 
Spód:
Orzechy i słonecznik zmielić, dodawać po łyżce konfiturę i dokładnie wymieszać. Masa nie może się rozpadać. Masą wylepiamy najpierw brzegi, a później spód i wstawiamy do lodówki.
 
Galaretka:
Owoce wrzucamy do garnka  i dusimy na małym ogniu do rozpadnięcia. Następnie miksujemy blenderem. Mieszamy i stopniowo dodajemy żelatynę. Gorącą galaretkę wylewamy na ciasto i wkładamy do lodówki.
Masa czekoladowa:
Wszystkie składniki wkładamy do garnka i czekamy aż się wszytko rozpuści. Masę wylewamy na zastygniętą galaretkę.

Podsumowując, urodziny wypadły ogólnie pozytywnie i spędziliśmy je w miłej atmosferze. Każdy z uczestników przyjęcia (o co sam pytałem osobiście) wyszedł syty i najedzony. Urodziny można więc uznać za udane. Obyło się bez niepotrzebnego obżarstwa i alkoholu. Wydaje mi się, że każdemu z nas wyszło to na zdrowie. I taki był właśnie tego wszystkiego cel. Zdrowe i dietetyczne urodziny przeszły już do historii. Za rok następne – równie dietetyczne :)