Wszystko wyglądało w najlepszym porządku. Waga leciała w dół zgodnie z planem. Trzymaliśmy się diety i urozmaicaliśmy ją w niskokaloryczne potrawy, których wcześniej nie mieliśmy okazji próbować. Cieszyliśmy się możliwością wykonywania ćwiczeń. Nasza forma fizyczna rosła z dnia na dzień. Efektem było to, że otrzymaliśmy wiele pochwał i gratulacji oraz spotykało nas uznanie, że jednak można schudnąć, pomimo trudności emigracyjnego życia i wychowywania dzieci. Wokół nas jest wciąż wiele osób, które trzymają za nas kciuki. Jednak to wszystko nie wystarczyło. Przyszedł i prawie pokonał nas. Będzie też odwiedzał i Was i próbował zniechęcić i zniszczyć w pył podejmowane przez Was wysiłki. Będzie próbował Was rzucić na kolana, żeby udowodnić i pokazać Wam jacy jesteście słabi. Wtedy będziecie musieli spojrzeć mu w oczy i z nim się zmierzyć. To będzie czas, kiedy będziecie musieli wykazać się niezwykłą determinacją i wolą walki, żeby go pokonać i dalej móc realizować swój plan i tracić kolejne kilogramy. Nic przecież nie może stanąć nam na drodze w powrocie do lepszego zdrowia i życia! Walka z nim, czyli kryzysem motywacji odchudzania to nie potyczka na jedną rundę, ale bój na pełnym dystansie. To dwunastorundowa batalia, z której chcielibyśmy wszyscy wyjść zwycięsko i wznieść ręce do góry w geście zwycięstwa i w glorii chwały! Jednakże z własnego doświadczenia już to wiem, że droga po laury nie jest wcale taka prosta i łatwa.

Jak w takim razie podjąć wyzwanie i przezwyciężyć kryzys? Jak przetrwać trudy tego pojedynku? Jak nie dać się złamać? Kluczem do osiągnięcia końcowego sukcesu będzie odpowiednie przygotowanie psychiczne i narzędzia, które będą temu służyły. Czasami będą to proste do zastosowania sztuczki, które będziemy musieli wdrożyć tak, aby przełamać naszą motywacyjną niemoc. Jednak wymagać to będzie od nas wielkiego zdyscyplinowania i odpowiedzialności, żeby nie doprowadzić do przewagi negatywnych emocji, które mogą zacząć górować nad nami. Warto o tym wiedzieć, bowiem kryzys motywacji może dopaść każdego.

Zapisywanie osiągnięć

Świetną bronią, która pomoże nam przygotować się do przezwyciężenia chwilowego załamania i przełamania zwątpienia we własne możliwości jest notowanie własnych osiągnięć. Ważmy i mierzmy się regularnie, najlepiej w cotygodniowych odstępach i zapisujmy w notatniku wskazania wagi oraz wyniki pomiarów naszego ciała. W chwilach słabości będzie to nas motywowało do dalszej walki w gubieniu zbędnych kilogramów. Przecież chudliśmy wcześniej i gubiliśmy centymetry w pasie, więc dlaczego nie możemy teraz? Zapiski z naszych małych osiagnięć w chwilach kryzysu będą przypominały nam też o ciężkiej pracy, którą włożyliśmy w odchudzanie. Notowanie uchroni nas przed zniszczeniem rezultatów utraty wagi. Zastanowimy się wtedy dobrze dwa razy, zanim zmaterializuje się w nas myśl o rezygnacji z diety i odchudzania.

dscn7763
Dodatkowo warto jest też regularnie notować liczbę przebiegniętych, czy przejechanych na rowerze kilometrów oraz przećwiczonych godzin na siłowni. Zanotujmy każdą poprawę i każdy progres. Poprawiajmy wyniki i nie oglądajmy się za siebie. Idźmy naprzód. Każdy przebiegnięty czy przejechany kilometr więcej będzie nas dodatkowo motywował w walce do celu, a co najważniejsze przyspieszał proces dochodzenia do upragnionej wagi.

Planowanie i układanie harmonogramu dnia

Czasami mamy takie dni, że kompletnie nic nam się nie chce. Jesteśmy rozleniwieni, siedzimy bez celu na kanapie i ślepo i beznamiętnie ślęczymy, czy to przed ekranem telewizora, czy też komputera i marnujemy swój cenny czas. Wtedy to, też często zaczynają pojawiajać się przekąski i mało tego, że nie gubimy zbędnych kalorii nie wykonując żadnego ruchu, to jeszcze dodatkowo je dostarczamy. Aby zapobiec takiemu rozwojowi wypadków dobrze jest zaplanować sobie dzień. Stworzyć harmonogram dnia, w którym znajdzie się czas na pracę, domowe obowiązki, jak i na ćwiczenia i przygotowanie dietetycznych posiłków. W rozkładzie dnia musimy też oczywiście znaleźć czas na niezbędny w naszym życiu relaks i odpoczynek. Taki plan uchroni nas przed marnowaniem czasu i popadnięciem w tzw. otępienie, kiedy to spędzamy godziny w pozycji siedzącej bez ruchu. Ustrzeże to też nas przed obniżeniem nastroju oraz wyrzutami sumienia związanymi z brakiem jakiejkolwiek aktywności ruchowej. Najlepszym rozwiązaniem dla poprawy humoru jest wyjście na świeże powietrze i godzinny trening w towarzystwie świecącego słońca. Nie musi to być od razu 10 km biegu. Niech to będzie chociażby marszobieg, czy też spacer z kijkami, albo gimnastyka lub rozciąganie. Zawsze to lepsze niż tracenie czasu przed telewizorem i zastawionym stołem.

Odpowiednie ułożenie harmonogramu dnia zabezpieczy nas też przed tysiącem wymówek, którymi usprawiedliwiamy się w momencie, kiedy przychodzi czas na aktywność fizyczną. Dzięki zaprogramowanym działaniom uda nam się znaleźć czas, energię i motywację do wykonania założonych przez nas celów treningowych, które pomogą nam pozbyć się kolejnych kilogramów nadwagi.

poziom tydzien z godzinami

Realistyczne cele

Różne są źródła motywacji, które skłoniły nas do pozbycia się zbędnych kilogramów. Jedni dążą do wymarzonej sylwetki, żeby podobać się samym sobie i być atrakcyjnym/atrakcyjną dla płci przeciwnej. Inni robią to dla zdrowia, bo zapuścili się tak daleko, że mają problemy ze stawami, nadciśnieniem, miażdżycą czy cukrzycą. Jeszcze inni, natomiast chcieliby poprawić swoje wyniki sportowe i waga im w tym przeszkadza. Dla tych wszystkich dążeń jest tylko jeden cel – utrata kilogramów. Żeby go osiągnąć nie możemy iść na otwartą wojnę i rzucać się z całym orężem do walki. Musimy to zrobić z głową. Najważniejsza jest systematyczna praca, a nie jednorazoowe wykańczające nasze organizmy wyskoki. Nic nie pomoże przebiegnięcie jednego dnia 15 km, jeżeli przez kolejne 2 tygodnie nie ruszymy się z kanapy. Nie pomoże nam też głodzenie się jednego dnia, jeżeli kolejnego dostarczymy 5000 kcal w postaci słodkich i słonych przekąsek, ciast oraz wysokokalorycznych napojów gazowanych. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Do celu trzeba podchodzić stopniowo, regularnie dozując wysiłek fizyczny i trzymając się rozpisanej diety. Nic na hura. Jednego dnia nie podnośmy poprzeczki za wysoko, bo kolejnego nie będziemy jej w stanie nawet dosięgnąć.

Cele, które będziemy zakładać sobie walcząc z nadwagą muszą być realne i mierzalne. Musimy znać swoje możliwosci i ograniczenia i wiedzieć o tym co jesteśmy w stanie i w jakim czasie osiągnąć. Nie dokładajmy do naszego życia elementów dodatkowego stresu poprzez wytyczanie niemożliwych do realizacji zamierzeń. Samo życie bowiem jest wystarczająco stresujące i obciążające naszą psychikę. Zakładanie nierealnych celów w ostateczności może nas tylko zniechęcić i odwlec nas od wykonywanego zadania. Może spowodować popadnięcie w motywacyjny kryzys, gdyż nie będziemy w stanie dostrzec horyzontu naszych działań. Dlatego przed wyznaczeniem sobie celu co do utratu wagi oraz czasu, w którym zamierzamy do niego dojść, dobrze jest upewnić się, że nie jest on zbyt wygórowany. Nie doprowadzajmy do tego, żeby cel przerósł nasze możliwości. Przecież nikt nie karze nam posuwać się od razu kilometrami naprzód! Najważniejsze jest to, żebyśmy zmierzali do miejsca przeznaczenia krok po kroku, ale każdego dnia. Wtedy tylko kwestią czasu pozostaje to, kiedy osiągniemy upragnioną metę.

Zrób coś szalonego!

Jeżeli kryzys motywacyjny sięgnął zenitu i nie masz już wiary i chęci do dalszego odchudzania zrób coś szalonego, na co w normalnych warunkach nie byłoby Ciebie stać. Ja przykładowo w ostatni weekend zdecydowałem się do wskoczenia do zimnej wody w jeziorze, gdzie temperatura wody sięgała 12 stopni Celsjusza. Pomogło mi to w uświadomieniu sobe, że pewne rzeczy, które uważałem za niemożliwe i nieosiągalne są realne i możliwe do zrealizowania. Dało mi to dodatkowy impuls do dalszej ciężkiej pracy. Ograniczenia bowiem tkwią tylko w nas samych i to od nas samych zależy to, do czego jesteśmy zdolni i na co nas stać.

14536714_1025286270903588_917903206_o

Kryzys motywacyjny może przyjść do każdego z nas nagle i niespodziewanie. Musimy być na to gotowi, żeby móc odeprzeć go ze zdwojoną siłą. Narzędzia, które wymieniłem w dzisiejszym wpisie mogą okazać się niezwykle przydatne w walce z chwilowym zwątpieniem we własne siły, a nawet załamaniem. Warto skorzystać z nich po to, żeby wróciła nam wiara i sens w to co robimy. Chyba każdy z nas każdego dnia doświadcza chwile słabości i przeżywa poczucie porażki, ale nie zrażajmy się tym. Najważniejsze jest żeby nie poddawać się i nie ulegać tak łatwo negatywnym emocjom. Każdy zwycięski powrót po upadku i każdy przełamany kryzys możne nas tylko wzmocnić w drodze do celu. Siła bowiem drzemie w nas! Trzeba ją tylko odpowiednio i umiejętnie z siebie wydobyć i obudzić! Nie poddawajmy się! Niezależnie od tego, co nas w życiu spotka.