stopy justynaDSCN5037

To jest niesamowite! Wciąż chudniemy!

Od ostatniego ważenia sprzed tygodnia zgubiłem 2,3 kg, a żona dokładnie tyle samo. Dało nam to razem całkiem niezły wynik – 4,6 kg! W sumie od początku odchudzania, w ciągu ostatnich dwóch tygodni zrzuciliśmy łącznie 17,2 kg! Również obwód w talii systematycznie leci nam w dół. Od pierwszego pomiaru w pasie oboje straciliśmy już 14 cm! Takie wyniki i osiągnięcia mogą nas tylko motywować do dalszej walki. Co się takiego stało w ciągu ostatniego tygodnia, że wciąż tracimy na wadze? Poza samą dietą jest kilka czynników, które się do tego przyczyniły.

Ćwiczenia dla duszy i ciała.

Kluczowe okazało się włączenie ćwiczeń. W niedzielę tydzień temu zaczęliśmy pierwszy trening. Nie są to może ćwiczenia aż tak wymagające, po których byśmy padali z nóg. Jeszcze nie czas na to. Zaczęliśmy po prostu jeździć na rowerze stacjonarnym i wykonywać ćwiczenia gimnastyczne w domu. Umożliwiają nam one przygotowanie ciała do cięższego i bardziej wymagającego wysiłku w kolejnym etapie odchudzania. Wysiłek fizyczny pozwolił nam dodatkowo podkręcić nasz metabolizm. Dzięki niemu czujemy się też bardziej naładowani energią i pozytywnie nastawieni do życia. Oczywiście jest to zasługą endorfin, które wyzwalają się w naszym ciele po każdej aktywności fizycznej. Taki stan ducha i ciała jest niezwykle ważny dla naszego podejścia do diety i kontynuacji odchudzania. Odpowiednie nastawienie psychiczne ma tutaj decydujące znaczenie i od niego zależy czy proces odchudzania powiedzie się czy też nie. U nas nie ma czasu na kryzysy i myślenie negatywne! Płyniemy z prądem i w naszych głowach jest tylko jeden cel – zgubić zbędne kilogramy!

Odchudzający sen.

foto_zdrowy_sen

Niezwykle ważne dla właściwej realizacji diety jest odpoczynek i sen. Podczas snu gubimy kolejne gramy, co później po skumulowaniu może ostatecznie przełożyć się na kilogramy. Po dobrze przespanej nocy jesteśmy bardziej aktywni i zmotywowani do większego wysiłku w ciągu dnia. W ten sposób przepalamy kolejne zbędne kalorie, co później znajduje swoje odzwierciedlenie na wadze. Dobry sen, co jest chyba najistotniejsze wpływa na ograniczenie poczucia łaknienia. W wypoczętym i wyspanym organizmie nie ma potrzeby ciągłego podjadania i zajadania.

A tfu! Mam już dość.

Oczywiście nie wszystko jest idealne. Oparcie diety tylko na warzywach i owocach czasami powoduje wstręt do nich. Pomimo urozmaiconych dań powoli zaczynamy mieć reakcje alergiczne na niektóre warzywa znajdujące się w potrawach. W naszym przypadku są to pomidory, kapusta i buraki. Próbujemy trochę oszukać nasze kubki smakowe i serwujemy sobie posiłki w innej formie, np. blendujemy je i przygotowujemy sobie np. zupę krem. Zawsze jest to jakieś rozwiązanie.

Marzenia o ciepłym i chrupiącym pieczywie.

pieczywo

Z biegiem czasu pojawiają się też pierwsze zachcianki. Związane jest to wyostrzeniem naszych zmysłów smaku i zapachu. Każdy zapach świeżego pieczywa wywołuje u nas niesamowitą potrzebę schrupania ciepłej kromki chleba. Dlatego staramy się unikać częstego wychodzenia do sklepu i zakupy warzyw i owoców robimy raz na 3 lub 4 dni. Jeżeli mamy naprawdę ostry kryzys i nie możemy przestać myśleć o zjedzeniu czegoś innego niż kolejna marchewka, kapusta czy jabłko, przegryzamy sobie suszone śliwki. To naprawdę pomaga! Oczywiście nie można przesadzać z ilością!

Samodyscyplina i samokontrola.

Dieta nie tylko oczyszcza nasz organizm, ale też uczy dyscypliny i odpowiedzialności. Wiemy, że nie możemy sobie pozwolić na te czy inne produkty. Uczymy się kontrolować nasze zachcianki. Dotyczy to zarówno jedzenia w domu jak i zakupów w sklepie. Kupujemy już nie oczami i chwilowymi zachciankami, ale to co naprawdę potrzebujemy. Na pewno też na tym zyska nasz domowy budżet.

Terapeutyczna moc oczyszczania.

Zauważyliśmy, że dieta nie tylko oczyszcza nasze ciało, ale i umysł. Dzięki diecie i to jest naukowo udokumentowane odzyskaliśmy jasność myśli i umysłu. Myślenie jest bardziej logiczne i nasze działania są też bardziej sensowne. Wyrażanie myśli przychodzi łatwiej. Człowiek nie jest tak otępiały i przymulony jak to miało miejsce wcześniej. Tutaj zdecydowanie pomogło odstawienie słodyczy, mięsa i nabiału.

Dobry humor lekarstwem na wszystko.

1359104336-mrhappy-o

Podsumowując ostatnie dwa tygodnie diety to trzeba wyraźnie napisać, że jesteśmy bardzo zadowoleni z jej efektów. Oczywiście są momenty kryzysów, ale radzimy sobie wspierając siebie nawzajem. Pomaga nam w tym przede wszystkim poczucie humoru. Łączy nas cel, który sobie założyliśmy i który chcemy zrealizować. Cel ten jest wart poświęcenia. Nagroda zrekompensuje nam trudy odchudzania. W końcu w życiu nic nie przychodzi łatwo. Życzę Wam wytrwałości. Nie dajcie się złamać!