Uzbierało nam się trochę tłuszczyku tu i ówdzie i poszła nam w górę waga. Próbowaliśmy już różnych sposobów, ale kilogramy po chwilowym spadku znowu poszły w górę. Tkanka tłuszczowa pomimo zróżnicowanych ćwiczeń wciąż stawia opór. Co zrobić, żeby raz na zawsze pozbyć się tego typu problemów? Odpowiedź jest prosta, ale jakże ciężka do zmaterializowania w rzeczywistości. Trzeba zmienić nasze nawyki i przyzwyczajenia. Musimy wygrać z naszymi uzależnieniami. Po prostu najwyższy czas zacząć kontrolować siebie i to co na co dzień robimy. Jakie błędy popełniamy, że straciliśmy wpływ na to co dzieje się z naszym ciałem i wagą? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej.

1. Jedzenie 5 małych posiłków w regularnych odstępach czasu.

Można powtarzać to jak mantrę i na pewno słyszeliście już o tym nie raz od różnych autorytetów, z dziedziny nauk żywieniowych czy medycznych, ale mało kto stosuje się do tej reguły. Pracujemy: w stresie, długo, ciężko i na zmiany. Pijemy hektolitry kawy, zajadamy to wszystko tonami słodyczy i słonych przekąsek. Telefon goni telefon, wchodzi klient za klientem. Przychodzi moment zakończenia pracy, a tu wciąż niedojedzone kanapki leżące na biurku, bądź co gorsza jeszcze nie wyciągnięte z torby. Musimy koniecznie wygospodarować sobie czas na zjadanie 5 małych, ale pełnowartościowych posiłków w ciągu dnia! Posiłki muszą być spożywane w regularnych odstępach czasu, najlepiej co 3 godziny. Bez tego waga nawet nam nie drgnie! I co najwyżej możemy pomarzyć o schudnięciu. No dobrze, ale skąd mam wziąć na to czas skoro tyle się dzieje w ciągu dnia? Wystarczy zrezygnować z niektórych tzw. pożeraczy czasu. Odstawić czytanie np. bezsensownych artykułów w prasie, przesunąć na wieczór po ostatnim posiłku sprawdzanie wiadomości na facebooku czy twitterze i wtedy czas niespodzianie się znajdzie. Pamiętajmy, że bez samodyscypliny nie będzie efektów.

2. Przeżuwanie posiłków.

Tak samo jak musimy sobie wywalczyć czas na zjedzenie 5 posiłków w ciągu dnia, tak samo musimy znaleźć chwilę na spokojne ich skonsumowanie. Nie połykajmy dużych kęsów posiłku! Jedzmy spokojnie, przeżuwajmy każdy kęs. Najlepiej jakbyśmy w tym czasie nie czytali gazety i nie oglądali telewizji. Skoncentrujmy się przez te 5 czy 10 minut na jedzeniu. Poświęćmy ten czas na spokojne jedzenie. To na pewno później zaprocentuje wynikiem na wadze.

3. Jedzenie na sucho.

Dobrze jest spożywać posiłki na sucho, bez popijania wodą, sokami, kompotem, a w najgorszym wypadku jakimś słodzonym napojem. Popijamy dopiero po zakończonym posiłku. Taka strategia pozwoli nam zjeść mniejszą porcję posiłku, sprawi, że szybciej staniemy się syci. Żołądek ekspresowo zaalarmuje nasz mózg o tym, że jest już pełen. Wtedy to możemy sięgnąć po szklankę wody czy soku i ugasić pragnienie.

4. Wypijanie dużej ilości wody.

woda-alkalicznaPijąc duże ilości wody nie tylko gasimy nasze pragnienie. Oszukujemy w ten sposób nasze poczucie łaknienia i głodu. Woda w jakiś sposób zastępuje część posiłku, którego normalnie zjedlibyśmy więcej. Oczywiście woda nie zastąpi nam pełnowartościowych dań, ale sprawi, że nie będziemy czuli tak często głodu. Wyeliminujemy też w ten sposób potrzebę podjadania między posiłkami. Woda ma zero kalorii, warto więc ją nosić przy sobie i zapijać każdorazowo potrzebę wypijania słodzonych, gazowanych napojów czy zastąpić ją zamiast podjadania przekąsek i słodyczy.

5. Wyeliminowanie podjadania między posiłkami.

Często się zdarza, że dopiero co po zjedzonym śniadaniu, obiedzie, czy kolacji sięgamy po słodką czy słoną przekąskę. Działamy jak automat. Dopiero co przełknęliśmy ostatni kęs posiłku, a już zaczynamy myśleć o wafelku, batoniku, chipsach czy paluszku. Nie zdajemy sobie sprawę z tego jak wysoką kaloryczność mają te przekąski. Swoją zawartością energetyczną często przewyższają normalne posiłki. Nie uświadamiamy sobie też tego ile potrzebujemy wysiłku, żeby zbilansować dopiero co dostarczone do naszego organizmu kalorie. Nie wiemy także jakie to może przynieść zgubne skutki dla naszego zdrowia. Przekąski są najcięższym grzechem postępującej otyłości! To właśnie regularne podjadanie wysokoenergetycznych przekąsek między posiłkami jest jedną z głównych przyczyn pojawienia się epidemii otyłości na świecie! Jak więc temu zaradzić? Po pierwsze pijmy wodę między posiłkami i w ten sposób ograniczymy ryzyko podjadania. Możemy zamiast wody stosować inne sztuczki. Mogą to być, np. wypijanie soków warzywno-owocowych z wyciskarki do owoców lub sokowirówki, spożywanie surowych owoców, warzyw, ewentualnie orzechów. W ten sposób sprawimy, że nasza waga nie urośnie, a co więcej może nawet zacząć spadać.

6. Oszukiwanie mózgu w czasie spożywania posiłków.

Jesteśmy na diecie i marzy nam się jakieś wysokokaloryczne danie, np. kotlecik schabowy, pizza, spaghetti bolognese czy kebab. Co gorsza na talerzu znajduje się porcja surówek, która prześladuje nas od kilku dni. Nic prostszego! Wyobraźmy sobie po prostu, że jemy coś innego niż w rzeczywistości. Możemy sobie nawet wymarzyć, że zjadamy w tym momencie kraba, czy trufle francuskie. Ważne jest tylko to, żeby to co jest na talerzu trafiło do naszego żołądka i wywołało zamierzony przez nas efekt, czyli powodowało nasze chudnięcie! Czym bogatsza wyobraźnia tym lepiej!

7. Oszukiwanie żołądka w czasie spożywania posiłków.

Tym razem kolejne oszustwo, ale nie przejmujmy się, bo to wszystko z korzyścią dla naszego zdrowia. A nasze zdrowie przecież jest tutaj najważniejsze. Tym razem będziemy starali się oszukać nasz żołądek. W jaki sposób? Po prostu dostarczajmy żołądkowi regularnie co jakiś czas mniejsze porcje pokarmów do strawienia. Kilka takich sztuczek i żołądek powie dość! Zacznie się jego proces kurczenia, przez co już nie tylko co jakiś czas, ale już systematycznie będziemy mogli dostarczać naszemu organizmowi mniejsze porcje pożywienia. Tutaj już tylko krok do tego, żeby zacząć tracić zbędne kilogramy. Mniej jedzenia, mniej na wadze!

8. Jedzenie posiłków na mniejszych talerzach.

ANABEL_ZESTAW_OBIADOWY_6na18_Kontynuując myślenie z poprzedniego punktu. Mniej jedzenia, mniej na wadze. No właśnie czym mniej jemy, tym mniej ważymy. W zmniejszeniu porcji jedzenia, które przyjmujemy pomoże nam prosty zabieg. Wystarczy wymienić talerze na mniejsze. I co? Po tygodniu dowiemy się, że na wadze jest już kilka kilogramów mniej! Nie! To nie waga się zepsuła! To my schudliśmy, przez to, że mniej zjedliśmy.

9.  Odpowiednia technika przygotowywania potraw.

Poza tym, że mniej jemy, co jeszcze możemy zrobić, żeby jeszcze bardziej schudnąć? Wystarczy, że zmienimy nasze techniki kulinarne. Zamiast smażyć na patelni czy na głębokim tłuszczu zacznijmy gotować na wodzie czy parze. Używajmy do tego odpowiednich garnków. Jeżeli już tak bardzo lubimy mięso pieczmy je w pergaminie, folii lub rękawie, na ruszcie lub rożnie. Możemy je też dusić, ale bez dodatku tłuszczu. Odpowiednia technika ma kluczowe znaczenie. Pożywienie takie jest szybciej wchłaniane i trawione przez organizm i łatwiej wydalane. Nie dorzucajmy sobie, przez nasze niedbalstwo niepotrzebnych kalorii. No chyba, że nie zależy Wam na schudnięciu;)

10. Odpowiednie przyprawianie posiłków.

speciiWystrzegajmy się ostrych przypraw. To one powodują wzmożenie naszego apetytu. Często po ostrych przyprawach nie czujemy się syci i szukamy kolejnych sposobów na zapchanie naszego żołądka. Stosujmy przyprawy łagodne, które zaspokoją nasze kubki smakowe oraz przyspieszą przemianę materii. Należą do nich takie przyprawy jak: kminek, kolendra, majeranek, seler, ruta i ogórecznik.

11. Dobry sen.

O tym można by napisać osobny wpis, czym najprawdopodobniej niedługo Was uraczę:) Warto wiedzieć, że w czasie samego snu gubimy wagę poprzez procesy metaboliczne zachodzące w organizmie. Często zdarza się tak, że rano po przebudzeniu ważymy mniej niż wieczorem poprzedniego dnia. To właśnie jest efekt snu i wypoczęcia. Wypoczęci i wyspani jesteśmy bardziej aktywni w ciągu dnia przez co udaje nam się spalić więcej kalorii. Wtedy kiedy mamy za sobą dobrze przespaną noc jesteśmy bardziej skłonni do uprawiania sportu i podjęcia wysiłku fizycznego. Co więcej dobry sen wpływa także na wydzielanie leptyny i greliny w odpowiednich ilościach. Są to hormony, które odpowiadają za poczucie sytości. Zachwianie ich proporcji w wyniku nieprzespanej nocy wzmaga poczucie głodu. Wtedy zaczynamy szukać jedzenia i pojawia się efekt niekontrolowanego podjadania. Przekąski i słodycze giną w naszych układach pokarmowych dostarczając dodatkowych kalorii. Wysypiajmy się, a to nam pomoże schudnąć!

12. Dzienniczek dietetyczny.

Jeżeli uważamy, że robimy wszystko, żeby nie tyć, a wciąż kolekcjonujemy kilogramy załóżmy sobie dzienniczek dietetyczny. Zapisujmy w nim co zjedliśmy i kiedy, a na koniec zróbmy sobie rachunek sumienia i podliczmy wszystko co do tej pory pochłonęliśmy. Często kończy się tak, że łapiemy się za głowę. Nie! To nie mogłem być ja! Przecież tyle bym nie zjadł! A właśnie, że tak i to jest główna przyczyna rosnącej wagi. W takiej sytuacji wystarczy, że przejdziemy punkt po punkcie powyższą listę i pojawią się już pierwsze obiecujące sukcesy na wadze.

13. Zakupy z listą.

Dobrze jest robić zakupy z wcześniej przygotowaną listą potrzebnych produktów. Nigdy nie kupujmy oczami. Bierzmy tylko to, co mamy zapisane na liście. Błędem też są zakupy na tzw. pustym żołądku. Wtedy to następuje szaleństwo hormonów i organizm domaga się wszystkiego tego na co skierujemy swój wzrok. Najczęściej są to produkty wysokoenergetyczne, a więc tuczące. Na zakupy wybierajmy się najedzeni, najlepiej po solidnym posiłku, tak żeby nie kusić losu i nie denerwować później naszej domowej wagi.

14. Aktywność fizyczna.

O tym jak ważna jest aktywność fizyczna w procesie odchudzania nie trzeba pisać. Ważny jest nie tylko ten zorganizowany i zaplanowany wysiłek fizyczny skoncentrowany na zgubienie wagi. Istotna jest również ta spontaniczna, codzienna aktywność ruchowa. Warto więc na przykład zamiast autobusem, czy samochodem przejechać się do pracy na rowerze, a najlepiej przejść się pieszo. Warto zamiast windy powspinać się po schodach i zgubić parę kalorii. Zobowiążmy się też, że zamiast siedzieć będziemy częściej stać, zamiast oglądać telewizję poćwiczymy i zrobimy parę skłonów lub podskoków. Odkurzajmy częściej, zamiast raz w tygodniu kośmy trawnik dwa razy w tygodniu, a kalorie i kilogramy zaczną uciekać z nas same.

15. Stosowanie zamienników cukru i soli.

cukier-sólNadmierne spożycie soli i cukru nie tylko powoduje przybieranie na wadze. Może też stać się przyczyną zachorowania na jedną z wielu cywilizacyjnych chorób. Mogą to być: nadciśnienie, cukrzyca typu II, nowotwory i udary. Nadmiar cukru powoduje wzrost poziomu trójglicerydów, obniżenie odporności i przyspiesza starzenie się skóry. W przypadku soli mamy do czynienia z zaburzeniami gospodarki potasowo-sodowej w organizmie oraz zatrzymywaniem wody w organizmie, co może prowadzić do uszkodzenia nerek. Używajmy mniej soli i cukru, a jeżeli nie możemy się bez nich obejść stosujmy zdrowsze zamienniki. W przypadku cukru mogą to być: miód, syrop klonowy, melasa, cynamon, cukier brzozowy czy stewia. Natomiast sól możemy zastąpić przez czosnek, majeranek, imbir, bazylię, natkę pietruszki, limonki i cytryny. Zastosowanie takich zamienników nie tylko sprawi, że staniemy się zdrowsi, ale także poprawi nasz metabolizm, a co za tym idzie przyspieszy nasze chudnięcie.

Powyższa lista jest zbiorem elementów, które mogą sprawić, że nasza waga zacznie spadać. Takimi sztuczkami możemy przechytrzyć nasz organizm i wpłynąć na obniżenie masy ciała. Skorygowanie naszego życia i naszych przyzwyczajeń o niektóre z nich może wywołać znaczne zmiany w naszym wyglądzie, zmniejszeniu wagi oraz poprawie zdrowia. Zastosowanie w codziennym życiu każdego z punktów naraz wywoła efekt synergii. To będzie jak tocząca się śnieżna kula. Efekt chudnięcia może być lawinowy. W połączeniu ze zdrową i pełnowartościową dietą sukces jest murowany! Wystarczy tak niewiele, a tak wiele można zyskać. Spróbujmy więc podjąć wyzwanie i zwalczajmy swoje złe przyzwyczajenia i nawyki. Sprawmy, żeby nasze życie było lepsze i doskonalsze.